Świąteczny czas nieodwołalnie oznacza pieczenie pierniczków.
To doskonała okazja, by wspomnieć o pewnym zwyczaju, który ma związek z potępianą przez proroka Jeremiasza tradycją składania ślubów, spalania kadzidła, wylewania ofiary z płynów i wypiekania placuszków (kawwanim od akad. kamanu) na cześć Bogini Niebios. Jr 44,15-30; 7,18 -
kobiety ugniatają ciasto, by robić pieczywo ofiarne dla "królowej nieba". Kim była Krolowa Niebios, "meleket hassamajim"?
Być może ten tytuł odwołuje się do Isztar (Asztarte), Sapas(pieczono dla niej ciacha knm, tzn. konima) Inanny
czy Izydy
choć przypisywano go później także Dianie Efeskiej. Praktykę pieczenia placuszków potwierdzają prace archeologiczne w Mari, gdzie odnaleziono formy do wypiekania ciastek w kształcie bogini
.
Stanisław Cinal natomiast podaje, że późnej na Elefantynie żydzi czcili jako Malkat Samin, "partnerkę Jaho", boginię Anat.
Co ciekawe, a nawet arcyciekawe, zwyczaj wypiekania ciastek przetrwał jeszcze w IV w.n.e. w kulcie kolirydianek w Tracji, Scytii i Arabii! Członkinie tej grupy piekły Maryi placki kollyre, co opisuje Epifaniusz z Salaminy w Panarionie. Jego tekst
„Niektóre kobiety przyozdabiają jakiś wózek lub czworokątną ławkę, rozpościerają kawałek płótna i podczas pewnego dorocznego święta kładą tam bochenek chleba, ofiarując go w imię Marii. Następnie wszystkie kobiety jedzą ten chleb” ks. dr. Umiński w swojej absolutnie czarująco napisanej Historii Kościoła (językiem przesoborowym, ze swadą, np. oskarżając pogan o "ruję i porubstwo") uznaje ten akt za pochodny Eucharystii, tzn. "maryjną konsekrację".
komentarz
– gwiazdy (przyp. Skrypt Pietkiewicza i Świderkówna)